Los emigranta – tułacza na przykładzie Skawińskiego. Latarnik

Skawiński to główny bohater pozytywistycznej noweli Henryka Sienkiewicza “Latarnik”. Młodość bohatera przypadła na okres pierwszej połowy XIX wieku, dlatego Skawiński brał udział w powstaniu listopadowym. Aby uniknąć carskich represji, długotrwałego więzienia lub zesłania na Syberię, jak wielu Polaków, udał się na emigrację.

Walka i praca na obczyźnie

Walczył na wielu frontach w różnych krajach. W latach trzydziestych w wojnie domowej w Hiszpanii, we Francji za bohaterską walkę odznaczono go orderem Legii Honorowej. Brał udział w Wiośnie Ludów, bijąc się o wolność Węgier. Stał zawsze po stronie ciemiężonych. Potem wyjechał do Stanów Zjednoczonych, by walczyć w wojnie domowej. Gdy przestał być żołnierzem, pracował w wielu różnych zawodach. Służył na wielorybniku, był kopaczem złota w Australii, strzelcem rządowym w Indiach. Wiele razy miał pecha. W Kalifornii założył farmę, ale splajtował z powodu suszy. W Arkansas spłonął jego warsztat kowalski. W Hawanie miał fabrykę cygar, jednak okradł go wspólnik. Był majtkiem na statku, poszukiwaczem diamentów w Afryce…

Praca na latarni

Gdy przybył do Aspinwall w Panamie, marzył jedynie o spokoju. Całe życie towarzyszyła mu nadzieja, że powrót do ojczyzny okaże się możliwy. Nie zapomniał swej ziemi, choć jej obraz powoli się zacierał. Był jednak coraz starszy i czuł się już bardzo zmęczony, tyle razy zaczynał od nowa. Pomyślał, że chciałby wreszcie znaleźć miejsce, gdzie mógłby zamieszkać na stałe. Miejsce, które mogłoby stać się jego domem na resztę życia, skoro powrót do kraju wciąż nie był możliwy.

W Aspinwall szukano właśnie latarnika, ponieważ stary przepadł gdzieś bez wieści. Skawiński dowiedział się o tym, więc poszedł porozmawiać z Misterem Izaakiem Falconbridge, który poszukiwał nowego pracownika. Ku swej wielkiej radości otrzymał tę pracę. Nie przeszkadzało mu pustelnicze życie na latarni, on nawet był z tego zadowolony, odpoczywał. Aż nadeszła chwila, gdy niespodziewanie otrzymał paczkę, a w niej polskie książki. Zaczął czytać “Pana Tadeusza”. Lektura pochłonęła go całego, wzruszyła do łez. Nie zapalił latarni i stracił pracę. Musiał ruszać w dalszą drogę, ale “Pan Tadeusz” przywrócił mi zapomnianą już prawie ojczyznę…